This is the moment UFC fans around the world have been waiting for...
Pierwsze podejście do sportów walki, EA zaliczyło już przy okazji bardzo dobrej bokserskiej serii Fight Night. Później były jakieś nieśmiałe próby negocjacji z UFC, ale ostatecznie szefowie Elektroników nie zdecydowali się na nawiązanie współpracy. Powodem były oczywiście pieniądze, a raczej mocne przekonanie EA o tym, że gra bazująca na MMA wcale nie musi się sprzedać. Wbrew wszelkim przewidywaniom Elektroników Stany Zjednoczone praktycznie oszalały na punkcie mieszanych sportów walki, a licencja UFC stała się łakomym kąskiem w branży elektronicznej rozrywki. Tematem zainteresowało się THQ, które okazało się być również pierwszym wydawcą nowej gry korzystającej z licencji największej światowej federacji MMA. Seria UFC Undisputed, wydana na konsole Xbox 360 i Playstation 3, bardzo szybko ugruntowała sobie pozycję na rynku, czym oczywiście zwróciło uwagę największego światowego wydawcy gier sportowych EA SPORTS. Niestety, najlepsze licencje były już w rękach THQ, a samo EA musiało usiąść do negocjacji z mniej znanymi federacjami, jak Strikeforce czy Mystic. Sama gra okazała się bardzo przyjemną alternatywą dla UFC: Undisputed, w gruncie rzeczy dzięki bardziej przystępnemu i zręcznościowemu systemowi walki, który w dużej mierze oparty był na sprawdzonych i nieco podrasowanych na potrzeby nowej dyscypliny mechanikach z Fight Night. Szybko stało się jasne, że Elektronicy muszą po raz kolejny usiąść do rozmów z UFC. Tak się stało, a efektem tego jest pierwsza, duża i wydana w całości na nowe konsole gra EA Sports UFC.
Iiiiiiit's time!
Wszyscy posiadacze Xboxa 360 oraz PS3, którzy ostrzyli sobie zęby na ten tytuł, mogą być jednak rozczarowani. EA UFC wydane zostało jedynie na nowe konsole, co ostatecznie wyszło grze na plus. Już na wstępie mogę powiedzieć, że od strony wizualnej tytuł ten prezentuje się znakomicie, a wrzucane na Youtube filmiki z rozgrywki z wyłączonymi paskami staminy można by spokojnie pomylić z prawdziwą walką. Twarze zawodników, pot na ich skórze, a nawet powoli otwierające się rany i rozcięcia, to wszystko wygląda znakomicie i bardzo rzadko, i prawie nigdy nie spada poniżej 30 klatek na sekundę. Tutaj twórcom należą się brawa za optymalizację, bo gra w wersji na PS4 spisuje się na medal. Doskonale wyglądają też wszelkiego rodzaju animacje. Kopnięcia, przewrócenia, ciosy pięściami, łokciami, kolanem bolą niemal od samego patrzenia na ekran, a to dla gry o takiej tematyce zawsze jest wielki plus.
Five runds for the undisputed UFC championship of the world!
![]() |
EA UFC to pierwsza gra o MMA, w której możemy powalczyć kobietami. Czekam na wagę słomkową! |
Introducting first! Fighting out of the blue corner!
Szkoda tylko, że ewidentnie ugrzeczniono niektóre często napięte relacje pomiędzy zawodnikami, przez co wszyscy zachowują się tu w duchu fair play. Ronda Rousey i Miesha Tate, przybijające rękawice przed walką, to coś, czego poza EA SPORTS UFC raczej nie zobaczymy.
A Mixed Martial Artist with the professional record of...
![]() |
Cain nigdy jeszcze nie wyglądał tak dobrze... Bez urazy :) |
One win, one loss and one draw
Na szczęście grę ratuje bardzo dobra mechanika walki, która oparta jest na wyczerpujących się paskach staminy. Wspomniana energia zawodników potrzebna jest do blokowania, poruszania się i oczywiście atakowania, a gdy tylko spada do zera, nasz fighter może zostać ogłuszony lub znokautowany nawet jednym ciosem. Na dodatek, owa stamina działa w podobny sposób, jak ta znana z serii FIFA i uzależniona jest nie tylko od indywidualnych statystyk zawodnika, ale i sposobu w jaki szafujemy jego siłami. Im bardziej zmęczony, tym łatwiej go znokautować, poddać czy udusić, nie działa też blokowanie. Mechanika walki na ziemi zrealizowana została poprawnie, jednak same poddania i duszenia przedstawione zostały w formie mini gry, w której atakujący stara się uniemożliwić broniącemu dotarcie swoim kolorem do jednego z końców 4 pól wyświetlonych na ekranie. Brzmi to wszystko tajemniczo, ale jest piekielnie proste i niestety czyni ju-jitsu praktycznie bezużytecznym przeciwko graczom z minimalnym pojęciem o grze. Starcia z komputerem to już zupełnie inna sprawa i, o ile, w stójce stara się on wykorzystywać mocne strony poszczególnych fighterów, tak na ziemi czeka grzecznie, aż go udusimy. W grze jest niewielu zawodników, których ciężko poddać, a walki z nimi należą do najciekawszych. Mam nadzieje, że EA na potrzeby nowej gry wymyśli coś lepszego, bo ten system zdecydowanie się nie sprawdził. Bardzo dziwne zdarzają się również werdykty sędziowskie. Gra uwielbia powalenia i czasem ich liczbę premiuje nad knockdowny, co jest kompletną bzdurą. Pamiętam sytuację, której celowo nie kończyłem leżącego 7 razy na deskach przeciwnika będąc ciekawym ile wytrzyma, a sędziowie zaserwowali mi zwycięstwo przez niejednogłośną decyzję. Nie będę jednak narzekał, bo zdarzyło mi się w grze wieloosobowej wygrać walki w sytuacjach, w których, to mój przeciwnik był stroną dominującą.
And the winner by splitt decision...
Czy EA SPORTS UFC wychodzi ze swojej pierwszej walki zwycięsko? Tak, ale w stylu średnim, nawet jak na debiutanta. Gra jest dobra i dostarczyła mi wielu godzin świetnej rozgrywki, jednak niewykorzystany potencjał widać było na każdym kroku. Teraz mogę z pełną stanowczością polecić te grę wszystkim fanom UFC. Jeśli jednak EA nie poprawi się przy kolejnej grze serii, nowa marka może zaliczyć pierwszą porażkę. Póki co jednak, winner by splitt decision!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz